Magazyn Powiatowy/Nasze imprezy/Nasze konkursy/Nasz patronat/Obwieszczenia/Praca/Przetargi/Ogłoszenia SMS
Redakcja/Prenumerata/Biuro ogłoszeń/Cennik ogłoszeń/Napisz do nas/Promocja/Miss Lata 2012/Miss & Mister/Partnerzy
19 maja 2012r., imieniny: Iwa, Piotra, Celestyna
Niezbednik
Wykopy, równanie terenu, 602 - 554 - 909 (fak.220-o-i)
USG – Dr n. med. RYSZARD WAGNER – SPECJALISTA RADIOLOG, Łomża, Al. Legionów 94. Badania naczyniowe DOPPLER: tarczycy, brzucha, prostaty, piersi, narządów rodnych, biopsja, stawy kolanowe, 86 218 – 88 – 98, 602 – 584 – 466 (fak.111-o-i)
Ogłoszenia w rubryce „ODDAM” zamieszczamy bezpłatnie. Treść można przesłać na adres: redakcja@kontakty-tygodnik.com.pl lub podać telefonicznie: 86 216 – 42 – 43
Frankfurt n/Menem i okolice – środy, soboty, 85 747 – 43 – 63, 602 – 681 – 677 (fak. 005-o-i)
Nr 21 (1642)20 maja 2012r.
Sonda
Czy prezydent, rząd i polscy politycy powinni zbojkotować EURO 2012 na Ukrainie?
Reportaż
„Nie chcę dzieci. Niech sobie idą do ojca! Niech sobie idą!”, powtórzyła dwa razy w zambrowskim sądzie Aneta Gosiewska z Zambrowa
Nie chcę dzieci!
We wtorek, 15 maja, w Międzynarodowy Dzień Rodzin, Jan Zawadzki na łąkach nazbierał szczawiu i ugotował dzieciom zupę
(...)
3
„W sądzie wyjaśniałem sprawę syna. Postępowanie zostało umorzone. Szukałem ratunku dla dzieci. Złożyłem wniosek do sądu o przyznanie mi opieki nad nimi”, opowiada.
Postanowienie zapadło 8 lutego. „Sąd nie pytał mnie, czy mam gdzie mieszkać... Matka wymeldowała już dzieci z mieszkania. Są bezdomne i ... wszystko zgodnie z prawem!”, nie może pojąć Jan.
Z dziećmi mieszka w stróżówce. Na jednej wersalce śpią Kasia z Natalią, na drugiej Grzegorz z Darkiem. Jan na materacu rozłożonym na podłodze. Choć ciasno, dla dzieci zaczął się czas spokoju. Mają komputer i telewizor. Ojciec co tydzień kontaktuje się ze szkołą. Dzieci poprawiły się w nauce. Po lekcjach czeka na nie z gorącą zupą. Pomaga mu Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Zambrowie. To chwilowa stabilizacja, bo przecież dzieci nie mają mieszkania. Nawet meldunku!
4
Gdzie jest matka? Dwukrotnie pukam do drzwi jej mieszkania. Zamknięte.
„Ostatni raz wiedziałam się z córką przed Wielkanocą. Nie mam do niej telefonu, ona zmieniała numery. Nie wiem, gdzie jest. Kontaktuję się z jej dziećmi, moimi wnukami”, powiedziała „Kontaktom” mama Anety, Janina Gosiewska, która mieszka w Woli Zambrowskiej.
Babcia Janina przyjechała do Zbrzeźnicy z tortem na marcowe urodziny Grzegorza i Darka. Ich matka nie zadzwoniła.
„Suka nie odtrąca swoich szczeniąt... A matka...”, zamyśla się Jan Zawadzki.
(...)
Maria Tocka
Wojna domowa
Artur ma 30 lat, Monika jest młodsza o rok. Oboje mają wyższe wykształcenie. Przed ślubem długo ze sobą chodzili. Praktycznie od podstawówki. Oboje są bardzo wierzący. Artur był pierwszym mężczyzną Moniki, a Monika pierwszą kobietą Artura. Prowadził w Kolnie duży zakład mechaniki samochodowej. Niczego im nie brakowało... Dziś Monika pisze do niego na portalu społecznościowym: „W teraz kurwa patrz i płacz, bo juz nigdy nie będziesz mnie miał”.
I
Gdy ich synek Kuba miał 6 lat, coś między nimi się zepsuło. Monika zaczęła wzywać na Artura policję. Twierdziła, że ją bije. Artur zaprzeczał. Mówił, że jego żona dostała się pod wpływ wrednej koleżanki i koleżanka ją nastawia przeciwko niemu. Monika wniosła sprawę o rozwód. Artur nie chciał słyszeć o rozwodzie. „Kocham ją. Wierzę, że wszystko wróci do normy”, powtarzał. Ale było coraz gorzej. Monika mówiła, że wyżywa się na niej i dziecku za niepowodzenia w pracy. Że za bardzo ulega swoim rodzicom. Nie kontroluje agresji. Artur twierdzi, że to Monika „grała” tak, aby wyszło, że jest agresywny. Dokuczała mu. Upokarzała go. Wpadała w histerię i brała wszystkich na świadków jego rzekomej agresji. Zaczęła pomieszkiwać z Kubą u matki, w końcu całkiem się wyprowadziła. „Czułem, jak zawzięcie mnie niszczy. Zamieniła się w inną kobietę”. Mimo to do końca sprawy rozwodowej walczył o nią i Kubę. O rodzinę. „Mam zasady. Wyznaję określone wartości”, mówi.
II
Sąd w Łomży orzekł ...
(Imiona bohaterów zostały zmienione).
Karol Zaręba
Jarmark próżności
„Wujku! Chyba na moją komunię nie zrobisz mi obciachu z rowerem? Teraz daje się skuter albo guada, powiedział mi patrząc z powagą w oczy chrześniak”, irytuje się pan Zbyszek z Zambrowa.
Rozwiązany
Medialny drużynowy
„W łomżyńskim Hufcu ZHP nie ma harcerstwa”, twierdzi podharcmistrz RP Krzysztof Pyczot, harcerz z ponad trzydziestoletnim stażem, do niedawna instruktor Hufca, drużynowy najbardziej medialnej nie tylko w Łomży, ale i w regionie 59 Drużyny Harcerskiej Ptaki Ptakom.
„Jego praca społeczna ładnie wygląda tylko w mediach”, uważa harcmistrz Dorota Górska, komendant Hufca Nadnarwiańskiego im. A. Chętnika w Łomży. Twierdzi, że na zjeździe Hufca w październiku ubiegłego roku druh Krzysztof obnażył prawdziwe oblicze: „Zachował się obraźliwie wobec drużynowych i instruktorów. Podważał zasadność płacenia składek i przestrzegania przepisów statutowych. Nie dostarczał żadnych dokumentów, dotyczących pracy drużyny. W jego drużynie nowi harcerze nie składali przyrzeczenia. Wzywałam go do usunięcia zaniedbań, bez skutku”...
„Ptaki” na szczególnych prawach
Hufiec powinien, improwizuje podharcmistrz Krzysztof, płacić za całą drużynę „Ptaków” tytułem rekompensaty za opłacanie przez drużynę ubezpieczenia OC harcerskiego „flagowego” samochodu Star. Jednak właśnie do Hufca przyszło wezwanie z firmy ubezpieczeniowej do natychmiastowego opłacenia zaległego ubezpieczenia OC za ten samochód w kwocie ponad 2 000 zł pod rygorem oddania sprawy do sądu! Druh Pyczot jest tą informacją chwilowo zaskoczony, po czym improwizuje dalej: „Ja się zobowiązałem płacić? Niech pokażą umowę!”. Otwarcie przeczy wcześniejszemu twierdzeniu. Gdy zwracam na to uwagę, oburza się: „Czuję się przesłuchiwany! Pani jest przeciwko mnie!”...
Druhna „malwersantka”
„Chce mnie zniszczyć, bo głośno mówię o nadużyciach finansowych”, oskarża Krzysztof Pyczot. Głównym nadużyciem druhny Doroty jest, według niego, pozbawienie go dotacji 7 000 zł z Urzędu Miejskiego na realizację filmu „Profilaktyka a harcerstwo”. „Wydała pieniądze na nielegalny remont dachu. Przeciągała sprawę do października, w końcu powiedziałem, że filmu nie zrobię”. „Nie mogliśmy nakłonić druha Pyczota do wywiązania się z zadania zrobienia filmu. Pieniądze czekały od maja. W końcu musieliśmy zwrócić dotację do Urzędu Miejskiego. Niewykorzystanie dotacji odbije się niekorzystnie na Hufcu w czasie starań o następne”, mówi hm Adam Frączek, skarbnik Hufca. Twierdzi, że ...
Maria Kaczyńska
Czy dwudziestojednoletnia dziewczyna, ważąca 170 kilogramów, ma szansę na normalne życie? Tak! Jeżeli...
Jak motylek
1
Gdy Dorota idzie przez łomżyńską Starówkę, na której mieszka, mało kto odwraca za nią głowę. A kiedyś oglądali się wszyscy. Wolała więc nie pokazywać się na ulicy. Wychodziła tylko wówczas, gdy musiała: do szkoły, do lekarza. A potem siadała przed telewizorem i zabijała czas. Jedzeniem.
Tak było jeszcze cztery lata temu, kiedy jej waga osiągnęła 172 kilogramy. Dzisiaj waży prawie połowę mniej, 98 kilogramów.
- Wiem, że nie jestem szczupła i moja tusza wciąż może budzić zainteresowanie. Jednak dla mnie zrzucenie niemal 80 kilogramów to wielki sukces! - mówi Dorota.
(....)
3
Na poważnie wzięła się za siebie na początku 2008 roku, gdy dostała od losu ... kopniaka. Przyszła odwiedzić mamę, która leżała w szpitalu w Łomży.
- Stałam na korytarzu, a obok mnie przechodziła kobieta z dzieckiem. Zatrzymała się nagle i przeżegnała. „Różne rzeczy w życiu widziałam, ale tak otyłej osoby, nigdy!” , powiedziała. „Dziewczyno, zrób coś ze sobą!”, dodała.
Dorota była na nią wściekła. Ale dzisiaj jest jej wdzięczna. Bo wtedy coś w niej pękło. Zaczęła zastanawiać się nad sobą, swoim życiem. „Nie mam pracy i pewnie nigdy nie dostanę. Nie znajdę chłopaka, nie założę rodziny. Prawie nie mogę już chodzić, tak szybko się męczę. Moje życie właściwie się skończyło...”, rozprawiała się ze sobą w myślach.
Odszukała gazetę z kontaktem do zabrzańskiej kliniki, którą kiedyś podsunęła jej mama. Doktor Mariusz Wyleżoł wyznaczył jej termin za tydzień. Wieczorem uroczyście ogłosiła ten fakt całej rodzinie.
(...)
4
(...)
- Poczułam się kobietą, normalnym człowiekiem - uśmiecha się.
Dzisiaj Dorota...
Bogdan Duchnowski
Ponad 400 rozwodów orzeka rocznie Sąd Okręgowy w Łomży. Dorośli się rozchodzą, zostają dzieci... „Kontakty” mają pomysł:
Jak rozwodzić bez rozwodu
10 minut na pojednanie
Pierwszy etap procesu rozwodowego, to posiedzenie pojednawcze. Kiedyś w łomżyńskim sądzie uczestniczyłem w „pojednaniu”. Jego przebieg wyglądał mniej więcej tak: tego dnia na wokandzie „zwisło” kilka spraw rozwodowych, wyznaczonych co 10 minut. Punktualnie o 11.10 wywołani przez protokolantkę małżonkowie stanęli przed obliczem sądu. Przewodnicząca poprosiła ją o dowód dowód osobisty, zapytała o nazwisko, imię, datę urodzenia, wykształcenie, miejsce pracy, zarobki, datę zawarcia związku małżeńskiego, wiek dzieci. Zajęło to 4 minuty. Potem sąd poprosił jego o to samo. Minęły następne 4 minuty. Na pojednanie zostały dwie. Oczywiście, sądu wokanda nie wiąże, ale...
Sąd zdał pierwsze pytanie: - Dlaczego chcecie się rozwieść?
Oni (chórem): - Bo nie potrafimy żyć w zgodzie!
Sąd: - A dzieci?
Oni na przemian, ogólny sens brzmiał: - Wydaje się nam, że dzieciom będzie lepiej, gdy się rozstaniemy, niż w atmosferze ciągłych pretensji, kłótni i nieporozumień.
Sąd: - Chcecie się pogodzić?
Oni (chórem): - Nie!
Sąd: - Rozprawa merytoryczna odbędzie się za miesiąc. Proszę przyprowadzić świadków.
O 11.20 wyszli. Weszli następni. Według wokandy, mieli 10 minut...
Ratunek nie w sądzie
Co się po latach zmieniło? Na rozprawę pojednawczą z reguły wyznacza się pół godziny. Ba, znam sędziego, który przeznacza nawet godzinę i prowadzi ją nie na sali rozpraw, ale w gabinecie przewodniczącego wydziału, gdzie obie strony mogą normalnie usiąść, nie muszą wstawać, kiedy sąd pyta, nie mówią „proszę wysokiego sądu”. Jednakże nawet on nie dostrzega, aby wysiłek, mający służyć rzeczywistemu pogodzeniu małżonków, częściej owocował pojednaniem i doprowadzał do wycofania pozwu.
Uważam, że to nie sąd powinien zajmować się próbami ratowania małżeństwa.
Dlaczego?
Po pierwsze, wszystkie główne role w procesie rozwodowym odgrywają ludzie nie zainteresowani leczeniem chorej rodziny i uzdrowieniem kryzysu małżeńskiego. Nie kryje się w tym żaden zarzut wobec kogokolwiek. To błąd systemowy. Sędzia jest bowiem od tego, żeby wydać sprawiedliwy wyrok, zgodny z duchem i literą prawa. Ławnika obchodzi to, aby martwa litera prawa nie została postawiona ponad zdrowy rozsądek. Adwokat, jeśli występuje w procesie, jest zainteresowany sukcesem finansowym. Wreszcie...
Bogdan Duchnowski
Wielce nie szanowny oszczerco! Jeśli nie zaprzestaniesz swych plugawych praktyk, opublikujemy w „Kontaktach” twoje zdjęcie podpisane imieniem i nazwiskiem z opisem twojej „działalności”. Przekonasz się na własnej skórze, jak żyje się pod pręgierzem. Tyle, że twój będzie zasłużony, bo informacje o tobie będą prawdziwe!
Siłaczka
Był koniec października, późne popołudnie, słońce stało nisko nad horyzontem. Teresa Lenkiewicz wyszła przez podwórko, by nakarmić króliki, jedyny żywy inwentarz, który został w gospodarstwie po wyjeździe męża do pracy w Anglii. Dochodziła do jabłonki, gdy poczuła dziwny przeciąg. Coś jakby powiew z góry. Nie zdążyła się nawet zastanowić, co to jest, gdyż nagle obora i stodoła ... zapadły się! Kątem oka dostrzegła, jak zapada się też dach na domu! W kilka chwil rozsypały się wszystkie budynki na podwórku, nawet szopka, w której trzymała króliki! Stała w środku wielkiego rumowiska!
„Nie wiedziałam, co się stało. I do dziś nie wiem. To nie był huragan ani trąba powietrzna. To przyszło z góry, przy słonecznym niebie!”, opowiada.
W całej wsi nie drgnęła nawet gałązka na żadnym drzewie! Nikt nie wyszedł z domu, nie zauważył, że zagroda Lenkiewiczów na wjeździe do wsi od strony Śniadowa przestała istnieć!
(...)
Ani urzędnik z gminy, ani ksiądz z parafii, ani żaden sąsiad ze wsi nie pojawili się, by ją chociaż wesprzeć duchowo. Nigdzie nie chodziła, nie prosiła o pomoc, nie płakała, nie błagała. Taki ma charakter, a ludzie pewnie pomyśleli, że nic jej nie trzeba.
Nie znaczy to jednak, że jej losem nikt się nie interesuje. Gdy w zeszłym roku wynajęła ekipę do remontu domu, pod jej nieobecność przyszedł do robotników pewien człowiek. „Powiedział, że jestem k... pierwsza na całą okolicę. Że moja przeszłość i przyszłość zaczyna się na k...
Oszczerca dalej nie próżnuje. (...)
Anna Dylewska
Ponadto w wydaniu papierowym i e-kontakty: Ofiarowanie, Długie konanie. Kliknij tutaj
Filmy (46)
Konkurs fotograficzny (8)
Wynajmę powierzchnię 160 m2 pod działalność gospodarczą, e-mail: sekretariat@wiomar.pl, tel. 606 – 208 – 887 (fak.397-o)
„WIOMAR” Sp. z o.o. zatrudni osobę uczciwą z doświadczeniem na stanowisko: „Kierownik Zmiany”. Wymagane wykształcenie min. średnie. Wysokie wynagrodzenie. CV proszę kierować na adres sekretariat@wiomar.pl z dopiskiem „Kierownik Zmiany”. (fak. 421-o)
Sprzedam działkę 69 arów, Łomża, ul. Grabowa, 798 – 567 – 380 (p-0187-o)
Pilnie sprzedam VW Passata FL 1.9 TDI, 130 KM (2000 r.), bogate wyposażenie, 16000 zł, tel. 506 – 456 – 176 (fak.181)
Copyright © Kontakty / Webmaster _duszek